Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /home/wwdev1/domains/klubkawaleryjski12pu.pl/public_html/engine.php on line 22 2014-10-02 STRZYŻAKI (Lipoptena spp)- Muchówki prawie, jak kleszcze
Klub Kawaleryjski im. 12 Pułku Ułanów Podolskich
FILMY 12 PUŁKU UP

 

20-LECIE KLUBU KAWALERYJSKIEGO

BROSZURA INFORMACYJNA

***

12 PUŁK UŁANÓW PODOLSKICH

III Ogólnopolskie Manewry Kawalerii 2016

 Zapowiedź  Manewrów 

SPOT PWK 12 Pułku UP

Spot reklamowy FKO

 

W najbliższym czasie...

***

11 Listopada pokazy i inscenizacja historyczna na Wyspie Grodzkiej.

 

***

 

ZOSTAŃ UŁANEM

 

***

DO MIŁOŚNIKÓW CHWAŁY I TRADYCJI ORĘŻA POLSKIEGO...

***

Kody dobrze czyta QR Droid

***

 

Przyjazne miejsca

Doniesienia weterynaryjne

 

***

Jak powienien poruszać się Twój koń...

 

***

ABC szczepienia i odrobaczania koni

***

Wybrane choroby pasożytnicze koni

***

Jak dochodzi do zarażeń koni?

***

EOZYNOFIL

 

***

Polecam lekturę artykułu lekarza weterynarii Grzegorza Nowaka.

Dojrzałe gzy wystę­pują w pełni lata. Zapłodnione samice ata­kują konie i skła­dają około 900 do 1500 cha­rak­te­ry­stycz­nych jaj, przy­le­pia­jąc je do wło­sów  na przed­nich koń­czynach  oraz w oko­licy bar­ków  i na bokach ciała. Czytaj dalej...

***

Strzyżaki

Zdarzyło się Wam podczas przejażdżki konnej zawędrować w dzikie zakątki lasu, gdzie w powietrzu unosi się zapach zbutwiałego drewna i wyraźnie czuć, a czasem i widać pomykające pośród gąszczu zieleni jelenie lub sarny? I nagle spadają na nas i nasze konie owady wyglądające na duże kleszcze ze skrzydełkami, szybko poruszające się i trudne do złapania. TO STRZYŻAKI. Czytaj dalej…

 
Pieśń starego ułana
Czy wiesz...

   

Jak koń cwałuje??? W jakiej kolejności stawia kończyny? Ilu taktowym chodem jest cwał?

Sprawdź

Kobiety w kawalerii...

Poza kilkoma osobami, w dowództwie prawie nikt nie wiedział, że Kazik Żuchowicz jest dziewczyną. Wykonywała najcięższe prace, nie chciała pokazać swojej słabości fizycznej. A dodatkowo przydzielono jej konia, z którym nie umiała się obchodzić ani nawet jeździć.

Kobiety też służyły w kawalerii. Więcej na stronie Sekcji Szkoleniowej KK im. 12 PUP.

 

ŚWIĘTO PUŁKOWE 2017

 

ŚWIĘTO PUŁKOWE  

ORAZ 20-LECIE

KLUBU KAWALERYJSKIEGO 12 PUŁKU UŁANÓW PODOLSKICH

ZAPROSZENIE

BROSZURA Z OKAZJI 20-LECIA KLUBU

2014-10-02 STRZYŻAKI (Lipoptena spp)- Muchówki prawie, jak kleszcze

 

Tekst oryginalny, bez poprawek, z podanego na dole źródła.

Jesień to szczególna pora roku, podczas której przyroda obdarza nas wieloma wspaniałościami. Najłatwiej jest to dostrzec w lasach, szczególnie, gdy panuje ładna pogoda. Piękne, kolorowe liście, zarówno te ostałe na gałązkach jak również te, które zdążyły opaść na ziemię i stworzyć w ten sposób iście naturalny dywan, cieszą nasze oczy. Grzyby, jagody i inne dary lasu zachęcają do ich zbierania. Dzieci natomiast, mogą mieć wielką uciechę chociażby z kasztanów. Wszystko to sprawia, że mamy ochotę spacerować po leśnych gęstwinach i cieszyć się urokami tej pięknej pory roku. Tak, tak. Wszystko ładnie pięknie, do chwili gdy nie przyjdzie nam się zmagać z pewnymi małymi, ale wyjątkowo dokuczliwymi owadami. Na pierwszy rzut oka jednak, bardziej przypominają kleszcze niż jakiekolwiek znane ludziom muchówki. Oczywiście w przeciwieństwie do tych pajęczaków, posiadają skrzydła… przynajmniej do czasu, gdy nie wylądują na zwierzęciu lub człowieku. Co się dzieje dalej? O tym w dalszej części artykułu. Najpierw bowiem, wypada je poznać z „imienia” (zarówno polskiego jak i łacińskiego) ;)

Lipoptena cervi i Lipoptena fortisetosa.

Tak, tak, są dwa gatunki strzyżaków. Pierwszy z nich, to najabrdziej rozpoznawalny z nich wszystkich, czyli strzyżak jelenica (znany też jako strzyżak sarni). Drugi (niestety nie mający polskiej nazwy), jest znacznie mniej znany w naszym kraju, nawet przez entomologów, którzy dopiero od kilku lat, badają dokładne rozmieszczenie tego gatunku, pierwszy raz zresztą stwierdzonego w województwie dolnośląskim w 1989 r. Jest więc rzadszy, ale jak już się gdzieś znajdzie, potrafi dać nieźle popalić (co mogę osobiście potwierdzić, gdyż przez ostatnie lata zdążyłem go dość dobrze poznać i to w różnych częściach Warmii i Mazur.).  Oba gatunki są do siebie zbliżone wyglądem, a 100 % można je oznaczyć, oglądając je pod binokularem i licząc włoski na śródpleczu (nie licząc włosków po obu stronach szwów, u L. cervi jest ich 21-29, zaś u L. fortisetosa 5-9), oraz porównując wymiary głaszczków. U tego pierwszego są równe długości przedniej części głowy, u tego drugiego zaś równe połowie tej długości. Sami przyznacie, że różnice te są dość subtelne i na oko niemal niedostrzegalne. Jest jeszcze trzecia różnica, może nie aż tak pewna, ale łatwa do sprawdzenia. Wymiary. L. cervi jest znacznie większy od swego kuzyna i osiąga od 4,1 do 4,9 mm. Ten drugi, jest ciut mniejszy i mierzy od 2,9 do 3,6 mm. Tak wiem, trzeba mieć dobre oko, złapany oka i linijkę pod ręką, ale zawsze to jakieś rozwiązanie.

Przystosowania do pasożytniczego trybu życia.

Normalnie napisał bym, że będę opisywał budowę ciała, ale ta wprost idealnie odzwierciedla wspomniane wyżej przystosowania, a trzeba przyznać jest ich sporo. Już sama budowa ciała o tym świadczy. Oba te owady mają dość mocno, grzbietobrzusznie spłaszczone ciało, w całości pokryte mocnym, skórzastym, chitynowym pancerzykiem. Jak bardzo jest mocny, mogą zaświadczyć osoby, które usiłowały rozgnieść tego owada między palcami. Z pewnością nie jest to łatwa sprawa. I oto właśnie chodzi. Pasożyty zewnętrzne, jak kleszcze, pchły czy właśnie strzyżaki, często mają mocną budowę ciała, pozwalającą im zminimalizować mechanizmy obronne swego żywiciela. Innymi słowy, drapanie, gryzienie czy ocieranie się np. o pnie drzew, nie są dla zwierząt najskuteczniejszą metodą na obronę przed nimi. Mocna budowa ciała to jedno, ale są również inne mechanizmy. Np. ich odnóża. Konkretnie chodzi mi o to, co znajduje się na zakończeniach stóp. Pazurki czepne. To właśnie dzięki nim, strzyżak jest wstanie wczepić się w sierść ofiary, przez co bardzo trudno jest go spomiędzy niej wyplątać. Podobnie jak chitynowy pancerzyk, ma to więc za zadanie utrudnić żywicielowi pozbycie się go z ciała.  W przeciwieństwie do wielu innych pasożytów, strzyżaki posiadają skrzydła. Mimo to nie są wcale długodystansowcami (L. fortisetosa pokonuje raptem 50 m, jego większy kuzyn pewnie niewiele więcej). Gdy już się znajdą na żywicielu, skrzydła natychmiast się odłamują. Dlaczego? Ponieważ utrudniły by pasożytowi poruszanie się pomiędzy sierścią swego żywiciela. Bez nich, jest im zdecydowanie łatwiej. Gdy już znajdą odpowiednie miejsce, mogą się wkłuć za pomocą silnego aparatu gębowego typu kłująco-ssącego. Do tego można dołożyć wspomniane przy poprzedniej części małe rozmiary ciała, oraz brązową, maskującą barwę ciała(odpowiadającą umaszczeniu leśnych zwierząt, na których najczęściej pasożytują strzyżaki, przez co żywicielowi, trudniej jest go wypatrzeć) i mamy idealny przykład, doskonałego, pasożyta zewnętrznego.

Gdzie można się na niego natknąć?
Lasy. Tak krótko można odpowiedzieć na to pytanie. Przeważnie wybiera sobie jego obrzeża, a także leśne ścieżki (często te wydeptane przez zwierzęta) i ich okolice. Z własnego doświadczenia mogę napisać, że strzyżaki miewają w lasach swoje „ulubione” miejsca, w których występują wręcz całe chmary tych owadów. Praktycznie nie ma możliwości przejść przez nie i nie spotkać chociażby jednego, chodzącego po ciele/ubraniu owada. Trzeba więc szybko przemknąć przez takie miejsce, by uniknąć ciągłego odganiania się od nich i ich odczepiania od siebie. Takie miejscówki mogą mieć różną długość. Bywają takie o szerokości kilku-kilkudziesięciu metrów, a bywa i tak, że oblegają ścieżkę na niemal całej jej długości. Szczególnie chętnie wybierają miejsca zacienione.
Oczywiście nie muszę dodawać, że strzyżak jeleni zamieszkuje całą Polskę. Jego mniejszy kuzyn, głównie południową, oraz północno-wschodnią cześć kraju. Strzyżak sarni pojawia się we wrześniu i jest aktywny praktycznie przez całą jesień, natomiast Lipoptena fortisetosa, aktywny jest w lipcu oraz w sierpniu.

Życie strzyżaków.

Życie obu gatunków strzyżaków odbywa się w zasadzie tak samo i opiera się głównie na tym, by znaleźć żywiciela. O dziwo jednak, to nie ludzie są ich głównymi ulubieńcami, lecz zwierzyna leśna, głównie jelenie, sarny oraz łosie. Inne zwierzęta i przy okazji także nas, atakują głównie przez przypadek. Dzieje się tak dlatego, że siedzący gdzieś na jakiejś roślince strzyżak, nie jest do końca pewny, czy koło niego przechodzi jeleń czy człowiek, więc atakuje, że tak powiem na chybił trafił. Oczywiście, podobnie jak inne pasożyty, ma swoje sposoby na to, by wykryć, czy w ogóle coś obok niego przechodzi.  Prawdopodobnie jak np. komary wyczuwa dwutlenek węgla emitowany poprzez oddychanie, co naprowadza go na jej trop. Również wzrok, o dziwo bardzo bu się przydaje. Strzyżaki bowiem, atakują przeważnie zwierzęta które są ciemno umaszczone, co jest swego rodzaju selekcją, dzięki której może ograniczyć pechowe wybory. Kiedy bowiem strzyżak zaatakuje żywiciela, którego krew nie będzie mu podchodziła, będzie za późno by się wycofać, gdyż skrzydła które mogły by mu pozwolić na zmianę żywiciela, zostały przez niego odrzucone. Tak więc to przystosowanie związane ze skrzydłami, ma swoje korzyści, ale także konsekwencje, którymi najczęściej jest po prostu śmierć strzyżaka, z powodu braku pokarmu. No dobrze, wiemy już, jakie zwierzęta atakują strzyżaki i w jaki sposób się odbywa początkowa faza owego ataku. Ale co z ludźmi? W tym przypadku sprawa nie jest wcale taka prosta. Co do tego, że strzyżaki nas atakują nie ma wątpliwości i każdy, kto choć raz był jesienią w lesie, i miał nie przyjemność trafić na ich „ulubioną” miejscówkę, z pewnością może to potwierdzić (ze mną na czele rzecz jasna). Atak to jedno, ale kąsanie to już inna sprawa. Większość źródeł, którymi dysponuje (chociażby Fińska publikacja pod tytułem”Experiments on the ectoparasitic deer ked that often attacks humans; preferences for body parts, colour and temperature.” która ukazał się w „Bulletin of Entomological Research (2010)”, czy „Atlas owadów” Łukasza Przybyłowicza) mówią wyraźne, że owady te mogą kąsać ludzi i zdarza im się pić naszą krew. Ukłucia te, przeważnie są bezbolesne (choć co niektóre osoby mogą je odczuć znacznie dotkliwiej niż inne), zaś wysysanie krwi może trwać do 20 min. Ukąszenie takie może skutkować m.in. powstaniem swędzącej grudki, utrzymującej się 2-3 tyg, a u co niektórych może wystąpić nawet reakcja alergiczna czy jakiś miejscowy obrzęk.  Sęk w tym, że np. Pan Kozłowski w książce „Owady Polski” podaje, że krew ludzi, jest dla strzyżaków niejadalna, a skoro tak, to nie powinny jej w ogóle ruszać, podobnie zresztą jak postępują inne, pasożytnicze owady w takich przypadkach. Cóż, większość źródeł podaje ta pierwszą opcję więc i ja się do niej przychylam, aczkolwiek sam tego nie potwierdzę, gdyż choć byłem wielokrotnie atakowany przez te owady, to nigdy nie miałem z tego powodu żadnych śladów ukąszeń ani innych tego typu konsekwencji. Może najzwyczajniej w świecie nie lubią mojej krwi? Jak by nie było, zawsze obserwuje je, jak lądują na moim ciele, łażą po nim przez jakiś czas, a następnie odpadają, lub odlatują (Czasami bowiem, w porę udaje im się kapnąć, że nie jestem w ich typie ;)). Ukąszenia pasożytniczych owadów, potrafią mieć jednak również inne konsekwencje. Np. choroby, które są przenoszone za ich pośrednictwem. I tutaj znów mam sporą rozbieżność. Większość źródeł, które posiadam, podają bowiem, że owady te nie przenoszą żadnych chorób (z wspomnianym wcześniej „Atlasem owadów” na czele). Fińska publikacja wspomina jednak, ze mogą przenosić groźne drobnoustroje, które za ich pośrednictwem mogą trafiać do ciał żywiciela. Jak więc jest naprawdę? Cóż, znów zawierzę większości, na wszelki wypadek jednak, należy mieć na uwadze każdą informację. Jedno jednak, w całym tym zdarzeniu jest pewne i potwierdzają to wszystkie moje źródła. Strzyżaki rozmnażają się wyłącznie na swoich prawdziwych żywicielach, a więc jeleniach czy tam sarnach, nigdy zaś nie stwierdzono, by doszło do czegoś takiego na człowieku. O właśnie, zobaczmy jak wygląda rozmnażanie, bo to ciekawa kwestia. W przypadku kopulacji w zasadzie nie mam zbyt wielu informacji, ale podejrzewam, że nie trwa zbyt długo. Po niej zaś, samiczka, znajdująca się w dalszym ciągu na żywicielu, przystępuje do składania… larw. Pisze serio. Samica składa na żywicielu, w pełni wykształcone, dorosłe larwy, które niemal natychmiast, bez jakiegokolwiek pobierania pokarmu, przepoczwarczają się, po czym spadają na ziemię. Jak to możliwe? Samica jest jajożyworodna. Oznacza to, że zarówno jajeczko jak i większa część życia larwy, przebiega wewnątrz jej ciała. Z tego też powodu, samica jest wstanie złożyć od razu gotową do przepoczwarczenia się larwę. Czy z poczwarki, wylęga się równie szybko jak z „brzuszka” mamusi? No niezupełnie, przed nią bowiem jest cała zima oraz część wiosny, którą spędza hibernując, gdzieś ukryta pośród leśnej ściółki. W ciągu roku rozwija się tylko jedno pokolenie.

Jak uchronić się przed strzyżakami?

To pytanie zadają sobie wszyscy wielbiciele leśnych spacerów… ze mną włącznie. Póki co bowiem nie znalazłem skutecznego sposobu na to, by je od siebie odstraszyć. Żadne środki chemiczne, odstraszające komary i inne tego typu owady, po prostu na nie nie działają. Można się oczywiście stosownie (czyt. zwarcie) ubrać, ale często nawet to nie pomaga, gdyż strzyżaki niejednokrotnie bywają tak uparte, że łażą po rękach, ubraniach, oraz twarzy, niejednokrotnie wczepiając się we włosy, włażąc do uszu, czy wręcz wlatując do oczu. Abstrahując bowiem od tego czy gryzą czy nie, samo ich łażenie po ciele nie jest niczym przyjemnym (zwłaszcza to z wlatywaniem do oczu). Pewną wskazówką była wspomniana wcześniej Fińska publikacja, wg której białe ubrania, znacznie zmniejszają liczbę ataków, strzyżaki bowiem, jak wcześniej wspomniałem, atakują zwierzęta o ciemnym umaszczeniu, jasne zaś nie leżą w kręgu ich zainteresowań. Warto więc pomyśleć o ubiorze tego koloru, a szczególnie górnej jego części (z publikacji jasno wynika też, że najchętniej atakują górne partie ciała), gdy wybieramy się do lasu, choć nie ma wcale gwarancji, że poskutkują ze 100% skutecznością.

Strzyżaki to wyjątkowo natrętne muchówki, które często atakują całymi chmarami. Trudno jest się przed nimi uchronić, pozostaje więc jedynie przyzwyczaić się do ich obecności w lasach, wszak, nawet poprzez takie, leśne „uroki” warto zaryzykować i ruszyć na podziwianie polskiej, złotej jesieni .

Źródło: http://swiatmakrodotcom.wordpress.com/2012/10/24/strzyzaki-lipoptena-spp-muchowki-prawie-jak-kleszcze/

Wróć